
Dlaczego poddajemy lampy do łazienki „komorze tortur”?
Bądźmy szczerzy: łazienki to prawdziwy koszmar dla urządzeń elektronicznych. W tych pomieszczeniach panuje gęsta para, drastyczne zmiany temperatury oraz wysoka wilgotność. Gdybyśmy po prostu spakowali te lampy i wysłali je bez żadnych testów, prawdopodobnie rozpadłyby się już w momencie wejścia pod gorący prysznic. Nikt tego nie chce.
Gdzie zwykle występują problemy
Większość tych grzejników wykorzystuje rury kwarcowe. Sam kwarc potrafi wytrzymać ciepło, ale prawdziwy problem stanowi miejsce, gdzie szkło styka się z metalowymi elementami. To właśnie tam znajduje się słaby punkt. Woda uwielbia przedostawać się do tych małych szczelin. W momencie, gdy para wody dotknie żarnika pracującego przy temperaturze 2000°C… koniec. Koniec gry. Aby temu zapobiec w Twoim domu, sprawdzamy to w naszym laboratorium. Umieszczamy lampy w komorach o wysokiej wilgotności, moczymy je, a potem uruchamiamy. To jedyny sposób, aby mieć pewność, że uszczelnienie faktycznie funkcjonuje w trudnych warunkach.
Chodzi nie tylko o szkło
Zwracamy również uwagę na złącza. To te elementy, które utrzymują lampę na miejscu. W wilgotnej łazience te metalowe elementy mogą ulegać utlenianiu. To powoduje opór, a opór z kolei generuje ciepło. Jeśli tak się stanie, gniazdko może stać się na tyle gorące, że stopi plastikową obudowę lub doprowadzi do wyłączenia prądu. To chyba nie jest to, czego oczekujesz w łazience. Dlatego sprawdzamy te lampy pod intensywnym naciskiem. Jeśli lampa nie wytrzyma 500 godzin ciągłego cyklu mokro-suche bez migotania lub spadku napięcia, to nie jest dostępna do sprzedaży. Prostо tak.
Kompromis
Dostarczenie idealnego uszczelnienia nie jest tanie ani szybkie. Wymaga lepszych klejów oraz dłuższego procesu łączenia. Oczywiście można znaleźć tańsze lampy, które omijają te testy. Ale te zwykle mają 10% wskaźnik awarii już zanim nadejdzie zima. Postanowiliśmy poświęcić czas na produkcję, bo wolimy zrobić to dobrze od razu. Gdy instalujesz te lampy, powinieneś móc je po prostu postawić w miejscu i zapomnieć o nich. Tak właśnie powinno być.